Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

Wyzwanie czytelnicze recenzja II

Witajcie,
za nami już 2/3 marca, niedługo cały kwartał zleci a czytelnicze wyzwanie stoi pod znakiem zapytania? W żadnym wypadku, czytanie idzie mi o wiele lepiej niż pisanie magisterki... niestety.
Dziś 2 recenzja mojego WYZWANIA CZYTELNICZEGO.



"GWIEZDNY PYŁ"
autor: Neil Gaiman



Książka już swą okładką zaprasza do świata gdzie statki latają a tytuł wskazuje że będą się działy cuda za pomocą gwiezdnego pyłu.
Pozycja ta liczy tylko 245 stron i sprawia że można ją przeczytać w jeden długi wieczór. Jest to możliwe pod warunkiem że wpierw nie obejrzeliśmy jej ekranizacji z genialną Michelle Pfeiffer, Claire Danes czy Robertem De Niro. Ja popełniłam ten błąd. Filmem byłam zachwycona i tegoż samego oczekiwałam od książki. Doszukiwałam się wątków z filmu- niektórych nie znalazłam. Trochę się zawiodłam myśląc że ekranizacja nie odbiega dużo od książki. Odbiega. W książce znajdziemy bardzo dużo opisów natury, przygód bardzo magicznych, postaci nie z tego świata.  Bardzo ciekawa jest sylwetka głównego bohatera Tristana który czuje że został stworzony do czegoś wspaniałego i dosłownie "ciągnie" go do tego aby przekroczyć mur i odkryć co kryje się za nim i jaki to ma związek z nim. Poza tym pojawiają się małe gadające stworzonka, jednorożec i czarownice.
Więcej nie będę Wam zdradzać, pomimo przydługich opisów natury i czasami stron pełnych rozmyślań głównego bohatera gorąco polecam książkę.Potem film.

Moja ocena: 7,5/10

Dzięki tej pozycji mogę odznaczyć:


                                                                    A jak Wam idzie czytelnicze wyzwanie??
                                                                                Pozdrawiam
                                                                                    Dora

sobota, 28 lutego 2015

Wyzwanie czytelnicze - recenzja I

Witajcie,
minął ponad miesiąc od ostatniego posta a to dlatego że w tym czasie trwała sesja a potem długo oczekiwane ferie <3.

Dziś tak jak zapowiadałam recenzja 1 książki którą przeczytałam w ramach WYZWANIA CZYTELNICZEGO .

"ZAOPIEKUJ SIĘ MNĄ " 
autor: Dorothy Koomson



Książka posiada 430 stron ale wierzcie mi, czyta się ją jednym tchem.
Przyjaźń, bo to o niej głównie mowa w tej książce,zostaje ukazana jako coś wspaniałego, mogącego trwać wiecznie ale także boleśnie ranić . Ranić w najokrutniejszy sposób, poprzez który traci się nie tylko przyjaciela ale również najbliższą osobę. W centrum znajduje się również dziecko które  jak to często bywa cierpi najbardziej kiedy świat dorosłych popada w ruiny.
Autorka bardzo umiejętnie pokazała sytuację dziecka w skomplikowanym świecie dorosłych. Perypetie głównej bohaterki wciągają i sprawiają że strony przewraca się jedna za drugą.
Nie chcę zdradzać Wam za wiele, bo w recenzji nie o to chodzi. Z czystym sumieniem polecam  tę pozycję na jeszcze zimowe wieczory.
Moja ocena: 8/10

Dzięki tej pozycji mogę odznaczyć:
źródło:kwejk.pl

A jaka jest pierwsza pozycja z Waszej listy?
                                                                                    Pozdrawiam
                                                                                                Dora

piątek, 16 stycznia 2015

Śniadanie(I)

Witajcie,
myślałam nad tym co mogę Wam jeszcze pokazać w kwestii mojej pielęgnacji włosów i doszłam do wniosku że przecież to co spożywamy ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia, cery czy włosów. Jakiś czas temu miałam problemy gastrologicznev- zalecenia:

- więcej płynów
- więcej błonnika
- regularne posiłki
-unikać smażonych i ciężkostrawnych potraw

Starałam się stosować do tych zaleceń ale same wiecie jak z nimi jest, raz gorzej raz lepiej. Po koniec roku znów zaczęłam odczuwać dolegliwości z którymi borykałam się wcześniej.
Pomyślałam za kilka dni Nowy Rok czyli i moja Nowa Dieta. Tak się zaczęło. Na szczęście trwa do dzisiaj, może jedynie punkt regularnych posiłków jest lekko naginany. 

Jak wygląda moja dieta? Postaram Wam się przedstawić ją bliżej w kilku postach. Dziś trochę ogólnie i szczegółowo temat śniadań. Piję około 2 litrów płynów dziennie. Niestety zawiera się w tym również kawa, ale jakoś muszę się dobudzić czasami, zielona herbata nie działa na mnie w ten sposób a ulubionej Yerba Mate mojego taty nie jestem w stanie tknąć. Też macie wrażenie że pijecie wywar z petów? ;) Co piję? Głównie zielona herbata, czystek, skrzypopokrzywa, mięta . Każdego dnia wypijam min 2 szklanki każdego z nich . Dodatkowo zażywam magnez z vit. B6 w postaci suplementów- pokrzywa je wypłukuje. Dziś na ogień idzie śniadanie. Jestem zwolennikiem dużych, energetycznych śniadań. Śniadanie ma nam dać energię na działanie od samego rana. Ja pozwalam sobie na dużo.Dużo jedzenia i dużo kalorii. Nie boję się że gdzieś tam czy ówdzie się odłoży, mam cały dzień na jego spalenie. Moje śniadanie składa się z 2 części:

1 to owsianka z mielonym siemieniem lnianym, łyżeczką cukru, łyżeczką kakao, oraz owocami(opcjonalnie cynamonem)


Zdaję sobie sprawę że na 1 rzut oka może wyglądać nieciekawie- jednak w smaku nie ma sobie równych. Jak ją przyrządzam? Płatki owsiane zalewam "na oko" wrzącą wodą i pozostawiam pod przykryciem na około  minut. Następnie dodaję łyżkę siemienia lnianego, łyżeczkę kakao, 1 łyżeczkę cukru oraz owoce. Owoce wszelkiego rodzaju: jabłko, mandarynka, banan, kiwi. Owsianka zawiera bardzo dużo błonnika który zbawiennie działa na układ trawienny. Siemię lniane-chyba nie muszę mówić że oprócz wspaniałego działania gastrologicznego wpływa pozytywnie również na włosy i cerę. Podejrzewam ze wysyp "baby hair" na moim czole to być może sprawka skrzypopokrzywy i siemienia . Kakao jest źródłem magnezu i nadaje owsiance wspaniałego smaku. Owoce-pyszny i zdrowy dodatek.


2 to kanapki z chleba pełnoziarnistego
(2-3- kromki) z różnymi dodatkami. Począwszy od domowych powideł, wędlin po twaróg i jajka. Te ostatnie są moim ulubionym dodatkiem. Szczególnie ugotowane na półtwardo. 


Nie wyobrażam sobie pieczywa bez choćby odrobiny masła. Nie przepadam za mięsem, boczkiem, smalcem toteż mogę sobie pozwolić na masło. No i moje ulubione jajka. Od szczęśliwej kurki biegającej sobie po podwórku mojej sąsiadki.
Jajka są przede wszystkim źródłem pełnowartościowego białka, łatwo przyswajalnego przez organizm. Jajka to również  bogate źródło witaminy A, E, D i K oraz B2 i B12, kwasu pantotenowego i składników mineralnych: fosforu, potasu, wapnia, żelaza, magnezu. W żółtku jest luteina, która chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB, zapobiega zwyrodnieniu plamki żółtej i poprawia widzenie. Mają korzystny skład tłuszczu. Na 5 g tłuszczu zawartego w jednym jajku tylko 0,1 g stanowią „złe” nasycone kwasy tłuszczowe, za to wiele w nim niezbędnych dla organizmu nienasyconych kwasów tłuszczowych. Niestety, żółtko jest prawdziwą bombą cholesterolową. Ale z drugiej strony dostarcza lecytyny, która zapobiega odkładaniu się go na ściankach naczyń krwionośnych.
A jako ciekawostka: Jednym z naturalnych, odwiecznych i praktycznie niezmiennych produktów spożywczych z mega dawką składników odżywczych i budujących są, były i będą jajka. Kurze jajka, które na szczęście od lat istnieją w niezmienionej postaci.
( Autor ma na myśli jajka od prawdziwych dziobiących trawę i jedzących ziarno kur nie pędzonych odpadami z produkcji penicyliny i hormonami )

Otóż stwierdzona została pewna zależność pomiędzy spożywaniem kurzych jaj, a raczej masowym spożywaniem kurzych żółtek, a zahamowaniem epidemii czarnej dżumy, która dziesiątkowała ludność Europy w piętnastym wieku.

Budownictwo sakralne w owym czasie jeszcze wtedy do zaprawy murarskiej używało często i nagminnie białko kurzych jaj – towar ogólnodostępny i dość tani. Można sobie wyobrazić ile wtedy tych jaj zużywano na budowę monstrualnych budowli. Pozostawały żółtka, które sprzedawana na kwarty na placach miejskich, wprost z miejskich kadzi za śmieszne wręcz pieniądze.
 

Więc przez niemal cztery wieki żółtka były podstawowym budulcem każdego organizmu i dostawcą niezbędnych składników pokarmowych. Takie zaprawione w sole mineralne, witaminy, mikroelementy, biopierwiastki organizmy średniowiecznego człowieka potrafiły niekiedy zwalczyć bitwę z atakującymi zarazkami dżumy.

Warto dodać, że w piętnastym wieku zaczęto masowo piec sękacze, bo to właśnie ogromna ilość dostępnych żółtek na ówczesnym rynku spowodowała rozwój i powstanie tego ciasta!!!
 
( Autor ma na myśli jajka od prawdziwych dziobiących trawę i jedzących ziarno kur nie pędzonych odpadami z produkcji penicyliny i hormonami )
Otóż stwierdzona została pewna zależność pomiędzy spożywaniem kurzych jaj, a raczej masowym spożywaniem kurzych żółtek, a zahamowaniem epidemii czarnej dżumy, która dziesiątkowała ludność Europy w piętnastym wieku.
Budownictwo sakralne w owym czasie jeszcze wtedy do zaprawy murarskiej używało często i nagminnie białko kurzych jaj – towar ogólnodostępny i dość tani. Można sobie wyobrazić ile wtedy tych jaj zużywano na budowę monstrualnych budowli. Pozostawały żółtka, które sprzedawana na kwarty na placach miejskich, wprost z miejskich kadzi za śmieszne wręcz pieniądze. 
Więc przez niemal cztery wieki żółtka były podstawowym budulcem każdego organizmu i dostawcą niezbędnych składników pokarmowych. Takie zaprawione w sole mineralne, witaminy, mikroelementy, biopierwiastki organizmy średniowiecznego człowieka potrafiły niekiedy zwalczyć bitwę z atakującymi zarazkami dżumy.
Warto dodać, że w piętnastym wieku zaczęto masowo piec sękacze, bo to właśnie ogromna ilość dostępnych żółtek na ówczesnym rynku spowodowała rozwój i powstanie tego ciasta!!! 


Do takich kanapek dodaję również majonez, ale tylko ten własnoręcznie zrobiony z prawdziwych jajek, oleju słonecznikowego, musztardy i "utarty" za pomocą schłodzonego blendera. 


Jeśli chodzi o napój to zazwyczaj jest to zielona herbata lub (niestety) kawa.


Jak widać, tutaj królowała kawa. Zawsze w jednym z moich ulubionych "kocich" kubków" ;)

Od ponad 2 tygodni spożywania takich śniadań moje problemy trawienne minęły, czuję się lepiej, nie jestem tak zmęczona jak kiedyś. Wierzę również że moje śniadania wpłyną również w mniejszym lub większym stopniu na stan mojej cery i włosów.


A jak wygląda Wasze śniadanie?

Pozdrawiam
Dora



P.S. We wpisie wykorzystałam artykuły ze stron:
-  http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jajka-zrodlo-pelnowartosciowego-bialka_36506.html?page=1&

-http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/jedzenie-dla-zuchwalych/jajka-zoltka-jaj.html




środa, 14 stycznia 2015

Mleczna płukanka + zapowiedź 1 książki z wyzwania czytelniczego 2015

Witajcie,
ostatnim razem zafundowałam moim włosom maseczkę z jogurtu naturalnego i bardzo im smakowała ;) Tym razem również je "rozpieściłam" czymś z kuchni. MLEKO.
Tak, tym razem mleko jest bohaterem tego odcinka. Jak każda włosomaniaczką moją"Biblią"  są blogi.Jednak dla mnie równie wielką kopalnią wiedzy jest WIZAŻ.PL. To właśnie tam na jednym z wątków pielęgnacyjnych jakaś dobra dusza napisała mi o płukance mlecznej. Jak ją wykonać? Ano prosto:


Składniki:
-pół szklanki MLEKA


Niektóre przepisy podają też aby rozcieńczyć je wodą w stosunku 1:1, ja jednak nie rozcieńczyłam. Jakie mleko?Im tłustsze tym lepiej(niestety nie miałam dostępu do tego prawdziwego więc użyłam 3,2 %) Naolejowałam włosy olejem słonecznikowym, potem umyłam skalp szamponem a długość spływającą pianą, kolejno nałożyłam odżywkę do spłukiwania, spłukałam i polałam włosy mlekiem.Zawinęłam w ręcznik i poszłam kończyć projekt. Po 40 minutach(jak zwykle się przedłużyło) spłukałam dokładnie chłodnym strumieniem wody. Potem odżywka b/s i plunking. 

Tak oto prezentowały się włosy po powyższym zabiegu:


Hmmm, po pierwsze jakość zdjęcia nie zapiera tchu w piersiach... mój alarmowy fotograf był niedostępny,  więc lepszy każdy inny niż żaden ;)

Co zauważyłam?

1)włosy na pewno były bardziej miękkie

2) lekko błyszczące
i chyba to by było na tyle 

W porównaniu z jogurtem:

widać  że po masce z jogurtem skręt jest bardziej zdefiniowany i włosy są trochę bardziej dociążone.


Niemniej, od czasu do czasu zafunduję im kąpiel mleczną godną Kleopatry choćby dla miękkości.



Teraz druga część postu, jak mówiłam już wcześniej biorę udział w wyzwaniu czytelniczym które zobaczyłam u Malwiny . 
Dziś odwiedziłam bibliotekę i wybrałam jeden punkt z listy:


źródło: kwejk.pl 


a mianowicie "Autor ma takie same inicjały jak ja" . Poszperałam na regałach i BINGO! "Zaopiekuj się mną" Dorothy Koomson jest w moich rękach. Jak tylko przeczytam tę pozycję(a na lubimyczytac.pl ma bardzo dobre recenzje) na pewno znajdziecie tu moją opinię na temat tej książki.


A Wy jakie wyzwanie podjęliście w tym roku?

Pozdrawiam
Dora








niedziela, 2 lutego 2014

Krótko o motywacji

Witajcie,
wpadam dosłownie na 5 minut i lecę znów do nauki. Dziś kilka słów na temat motywacji i tego co mi pomaga w nauce.



A więc:

1. Mój poprawiacz nastroju, prezent urodzinowy i przytrzymywacz punktu nr 3 ;) Klementyna wysłucha i naukowych wywodów i żalów studentki ;)
2. Świecznik, również prezent urodzinowy, roztaczający aromat cytrusów z palącej się biedronkowej świeczki.
3. Główny bohater posta. Pytania które sprawią, że nie będziesz odkładać nauki na później-w moim przypadku działa!. Pomysł ten zaproponował BARTEK , na blogu ma mnóstwo rad o tym jak zarżadzać czasem czy nie odkłądać nic na później.
4.Żeń szeń z witaminami, bardzo fajnie pobudza i pomaga nie zasnąć przy wielogodzinnej nauce, kupiony na promocji za 10 z gorszami na DOZ.PL
5. Moi znajomi twierdzą że jestem dziwną osobą bo nie potrafię się uczyć w ciszy, cisza absolutnie mnie rozprasza, dlatego słuchawki + mp3 to moje must have do nauki ;)
6.Mazaki, pisaki, zakreślacze-im więcej kolorów tym lepiej
7. Kalkulator naukowy-mój wierny towarzysz w obliczeniach <3
8.Mapy myśli, notatki-to mój najlepszy sposób na naukę ;)


Teraz pozwólcie, że znów Was opuszczę i udam się do mojego kącika nauki i rozwoju.
                                         
                                                                      Pozdrawiam
                                                                            Dora


P.S. Zapomniałam o bardzo ważnym: słodyczach, nie wyobrażam sobie bez nich wielogodzinnego rozkminiania zadań czy nauki do egzaminu. Chyba wiecie dlaczego ich nie ma na zdjęciu :P




poniedziałek, 6 stycznia 2014

Witaj 2014!

 Witajcie,
ostatni post pisałam jeszcze w 2013, i nie był on podsumowaniem tegoż roku. Na małe podsumowanie i u mnie przyszła pora, krótko mówiąc, udało mi się ZREALIZOWAĆ  PRAWIE WSZYSTKIE POSTANOWIENIA NA 2013, poległam tylko w punkcie 2(choć nie tak bardzo jak w 8) i 8.


A co z nowymi? Ano i one są:
  1. Zadbać o zdrowie
  2. Systematyczna aktywność fizyczna
  3. Realizować sie naukowo-czyli zdobyć tytuły naukowe i zdać ładnie sesje
  4. Olejować włosy, karmić je pysznościami i poświęcać więcej uwagi
  5. Czytać książki
  6. Angielski
  7. Chwytać życie każdego dnia i cieszyć się nim
  8. Utrzymać dorywczą pracę
Jest ich jeszcze kilka, jednak pozwolę sobie o nich nie pisać ze względu na bardziej prywatny wydźwięk.

Zasiadając dziś do przeglądania blogów, natknęłam się na wpis Ani KLIK, i chwała Jej za ten post! Nie wiem jakim cudem, ale nie znałam tylu genialnych blogów o których pisze Ania w dzisiejszym poście. Blog Izy bardzo lubię i bardzo często zaglądam. Ale pozostałe? Nie!

Od razu zabrałam się do przeglądania i największe wrażenie wywarł na mnie blog Design your life !
Jeśli nie znacie-gorąco polecam! Wraz z Nowym Rokiem szukałam inspiracji i na tym blogu je znalazłam!

30 dniowe wyzwanie o dostrzeganiu "małych rzeczy"
Od dziś wcielam go w życie, po wyznaczonym czasie podzielę się z Wami moimi "małymi szczęściami"  które będą umilały mi każdy dzień.
Może ktoś z Was dołączy do mnie?

                                  pozdrawiam,
                                                              Dora

niedziela, 29 grudnia 2013

Co ma krem czekoladowy do naszego życia?

Witajcie,
każdego z nas przynajmniej raz na jakiś czas ogarnia coś co możemy nazwać chandrą. Nie chce nam się wstać z łóżka, najchętniej schowałybyście się pod kołdrą, nie patrząc na nikogo, zalewając się łzami i szlochając jakie to życie jest niesprawiedliwe, dlaczego Ty zawsze masz po górę, opcjonalnie zajadając się kremem czekoladowym prosto ze słoika, albo co gorzej łącząc go z herbatnikami i lodami(jeśli nie próbowałyście to polecam-ale nie w takim momencie tylko np. jako nagrodę za pięknie umyte okna ;) ).Można także włączyć ckliwy film gdzie wszystko kończy się szczęśliwie a główni bohaterowie żyją w krainie mlekiem i miodem płynącym.Jeśli zgadzacie się z powyższym i choć raz zdarzyło Wam się mieć taki stan-czytajcie dalej, jeśli nie-gratuluję i życzę aby nigdy Wam się to nie zdarzyło i wróćcie przy następnym włosowym wpisie.
Do rzeczy; życie skłąda się nie tylko z pięknych chwil ale również z takich które potrafią dać nam mocno w kość.Sama nie raz miałam takie chwile. Jednak któregoś dnia powiedziałam sobie dość( po 5 minutach lamentu)-masz takie szczęście w życiu a go nie wiedzisz.Rzeczywiście nie doceniałam tego co mam. Postanowiłam z tym skończyć i wcieliłam w życie pomysły które od ta,tej pory nie pozwoliły mi zjeść choćby 1 łyżeczki kremu czekoladowego dla poprawy nastroju. Jest kilka rzeczy o któych staram się pamiętać każdego dnia, a szczególnie w chwilach trudniejszych niż zwykle.

Po pierwsze: RODZINA I PRZYJACIELE
Warto mieć pod ręką nr takiej osoby która bez ogródek sprowadzi nas na właściwy tor. Nie będzie głaskać po główce i mówić "tak, Ty to masz pecha", "jaka jesteś biedna", tylko z góry na dół powie że masz wspaniałe życie, da kopa w tyłek i przytuli.

                                                                        źródło


Po drugie: FILM MOTYWUJĄCY

Wpadłam na ten pomysł przeglądając zdjęcia z okresu kiedy wszystko było mega hiper absoltnie fajne, choć wymagało to od Was dużego wysiłku. W połączeniu z odpowiednimi myślami, cytatami potrafi naprawdę dać kopa i nadzieję że przecież raz to osiągnęłaś to osiągniesz i drugi. Jest wiele programów(również bezpłatnych) które służą nam pomocą w wykonaniu takiego filmiku.

Po trzecie: MUZYKA I LITERATURA

Każdy z nas ma utwór który kojarzy się z sukcesem i nakłania do walki, nie musi to być wcale "Eye of a tiger" równie dobrze może to być "My heart will go on" utwór który kojarzy Wam się sukcesem i czasem kiedy byliście szczęśliwi i wszystko szło po Waszej myśli. To samo tyczy się literatury; znajdź coś co da Ci wskazówki, będzie drogowskazem, z kim sie identyfikujesz. Osobiście polecam zbiór 50 felietonów Reginy Brett "Bóg nigdy nie mruga"-niech nie zwiedzie Was tytuł, Bóg jest w takiej odsłonie że wyznawca każdej religii lub żadnej w pełni odczyta wskazówki Reginy.
                                                                            źródło

                                                                          źródło


Po czwarte: WYSIŁEK FIZYCZNY
Jak wiadomo w czasie ćwiczeń fizycznych wydzielają się endorfiny a te potrafią zdziałać cuda. Zmienić nasze postrzeganie i dostrzec nadzieję i szansę na zmianę naszej sytuacji. Więc jeśli siedzisz ze wspomnianym kremem czekoladowym-wkładaj dres i idż pobiegać.Nie tylko spalisz kalorie(a kremy mają ich niestety sporo) ale również zrobisz dla siebie coś najlepszego-weźmiesz się w garść!



                                                                      źródło


Powyższe wskazówki można łączyć; np. bieg z muzyką, film z muzyką i cytatami z książki.
Będzie mi bardzo miło jeśli powyższe wskazówki pomogą chociaż jednej z Was w gorszej chwili, choć najlepiej będzie jeśli w ogóle nie będziecie musiały z nich korzytać.

Pozdrawiam
                          Dora

sobota, 7 grudnia 2013

Zimowy podwieczorek

Witajcie,
przychodzę do Was tylko na chwilę, od rana siedzę w projektach, jednak na podiweczorek trzeba zrobić przerwę. Od kilku dni jestem zakochana w nim. Jest słodki, chrupiący, po prostu pyszny! Idealny na zimowe wieczory.



                     Bakaliowe muesli z jogurtem naturalnym, bananem, jabłkiem i łyżeczką miodu

Składniki:
4 łyżki jogurtu naturalnego(ja dałam greckiego)
pół banana
pół jabłka(uwielbiam Ligole)
3 łyżki muesli
łyżeczka miodu(ja dałam lipowy)
Wymieszać i rozkoszować się smakiem :)
Smacznego i miłego wieczoru,
Pozdrawiam
         Dora

sobota, 26 października 2013

Czas na coś słodkiego czyli MUFFINY z bananami i czekoladą!

Witajcie,
tak, Dora uwielbia czekoladę pod każdą postacią; w cieście, na gorąco z książką w ręku, czy po prostu kosteczka za kosteczką. Uwielbiam piec, muffiny już niejednokrotnie rządziły na moim stole, również te, bo jest to 2 raz kiedy je piekę, jednak teraz wyszły znacznie lepsze :)

Przepis
Choć lubię piec, to nie jestem jeszcze na takim etapie kiedy sama tworzę przepisy, bardzo często je modyfikuję, a gdzie można znaleźć najwięcej inspiracji do pieczenia: na blogach kulinarnych :)
Mam kilka swoich ulubionych, do których bardzo często wracam, jednak wciąż uwielbiam odkrywać nowe.

Gdzie najczęściej zaglądam?:




Tytułowe muffiny zrobiłam według przepisu KLIKMałej Cukierenki. Wyszły przepyszne! Znajomi co chwila pytali "jak to zrobiłaś że są takie puszyste i wilgotne". Myślę że to sprawka bananów, które dodałam do ciasta.

I oto moje dzieło, przepyszne, pięknie wyrośnięte, pachnące czekoladą i baananami-czego chcieć więcej w piękne jesienne popołudnie? :)

A jakie są Wasze ulubione przepisy?Skad czerpiecie inspiracje?


                                                                   Dora


niedziela, 23 czerwca 2013

Kiedy jesteś na zakręcie...

Cześć,
każdy z Was był na zakręcie, małym bądź dużym, ale posmakował tego strachu; co będzie jeśli z niego wypadnę....

Od dawna czasu czuję się jak na zdjęciu powyżej, przede mną i za mną wiele zakrętów, teraz jestem na jednym z najbardziej ostrych, z jednej strony kiedy spojrzę wokół siebie same zakręty, z drugiej ocean(możliwości).

Od dłuższego czasu walczę z moimi przeciwnościami, mam wrażenie że wszystko sprzeciwia się przeciwko mnie, bo kiedy przychodzą problemy, to nie pojedynczo, tylko hurtem.
Wszystkie na raz wchodzą na głowę(bądź do głowy) i nie wiadomo jak z nimi walczyć, bo że trzeba je pokonać to naturalne, pytanie tylko, jak?

Pierwszą rzeczą z jaką trzeba się uporać to to że:
  • problem istnieje, zaakceptować go, pogodzić się z tym i z otwartym umysłem i wielką wiarą w to że uda się nam go pokonać iść naprzód
         głównym problemem w pokonywaniu zakrętów w naszym życiu jest udawanie że problemu nie ma, 
         odwlekanie go na później, nie przyznawanie się do niego, bo przecież problemy mają wszyscy, tylko nie ja,                     albo użalanie się nad sobą, każdy musi się z nimi uporać, Ty również.
  • następnym krokiem jest wiara w to że uda się go pokonać,trzeba zebrać wszystko drzemiące w nas siły, włączyć program "optymizm" na full i działać
  • ważne jest, aby z problemami nie zostać samemu, czasami świadomość że jest ktoś, kto może po prostu wysłuchać nas działa cuda
  •  musimy walczyć z problemem, ale kiedy wiemy że tą drogą nie możemy go pokonać, trzeba wybrać inną( bo jak mówi bliska mi osoba"niektórych rzeczy nie przeskoczysz, trzeba wybrać innego rozwiązanie, nie zawsze do końca różowe"), może nie prostą i betonową, ale nierówną, porośniętą niekiedy trawą która stawia opór, bo zawsze jest jakieś wyjście, może nie idealne, i takie którym chcieliśmy wszystko za sobą zamknąć, ale jest, i ono prowadzi do następnych, które z kolei wyprowadzą nas na prostą betonówkę

Właśnie zaczynam walkę z kolejnym problemem, choć poprzednie nie do końca jeszcze pokonałam, to będę walczyć o swoje marzenia i życie, bo jakie ono będzie zależy przede wszystkim od nas samych.

A więc odstaw na bok chusteczki, przemyj twarz zimną wodą, spojrzyj w lustro i powiedz głośno" to moje życie, i ode mnie zależy jak będzie wyglądać, a kiedy pokonam problemy będę silniejsza niż teraz, "

Coś motywującego:

                                                                         źródło


I do dzieła, wstań i zrób pierwszy krok aby pokonać swoje problemy!