sobota, 21 marca 2015

Wyzwanie czytelnicze recenzja II

Witajcie,
za nami już 2/3 marca, niedługo cały kwartał zleci a czytelnicze wyzwanie stoi pod znakiem zapytania? W żadnym wypadku, czytanie idzie mi o wiele lepiej niż pisanie magisterki... niestety.
Dziś 2 recenzja mojego WYZWANIA CZYTELNICZEGO.



"GWIEZDNY PYŁ"
autor: Neil Gaiman



Książka już swą okładką zaprasza do świata gdzie statki latają a tytuł wskazuje że będą się działy cuda za pomocą gwiezdnego pyłu.
Pozycja ta liczy tylko 245 stron i sprawia że można ją przeczytać w jeden długi wieczór. Jest to możliwe pod warunkiem że wpierw nie obejrzeliśmy jej ekranizacji z genialną Michelle Pfeiffer, Claire Danes czy Robertem De Niro. Ja popełniłam ten błąd. Filmem byłam zachwycona i tegoż samego oczekiwałam od książki. Doszukiwałam się wątków z filmu- niektórych nie znalazłam. Trochę się zawiodłam myśląc że ekranizacja nie odbiega dużo od książki. Odbiega. W książce znajdziemy bardzo dużo opisów natury, przygód bardzo magicznych, postaci nie z tego świata.  Bardzo ciekawa jest sylwetka głównego bohatera Tristana który czuje że został stworzony do czegoś wspaniałego i dosłownie "ciągnie" go do tego aby przekroczyć mur i odkryć co kryje się za nim i jaki to ma związek z nim. Poza tym pojawiają się małe gadające stworzonka, jednorożec i czarownice.
Więcej nie będę Wam zdradzać, pomimo przydługich opisów natury i czasami stron pełnych rozmyślań głównego bohatera gorąco polecam książkę.Potem film.

Moja ocena: 7,5/10

Dzięki tej pozycji mogę odznaczyć:


                                                                    A jak Wam idzie czytelnicze wyzwanie??
                                                                                Pozdrawiam
                                                                                    Dora

wtorek, 3 marca 2015

Detoks włosowy

Witajcie,
ostatnio znów miałam kryzys włosowy. Zastanawiałam się(znów) nad ich ścięciem ponieważ:

1. nie chciały się kręcić
2. puszyły się niemiłosiernie
3. plątały się
4. chciałam odmiany

Spędziłam godziny(!) na przekopywaniu pinteresta szukając inspiracji . Rozmawiałam z koleżankami -niektóre jak najbardziej były za ścięciem, inne wręcz przeciwnie "chcesz ściąć swoją Shakirę!"( z Shakirą łączą mnie co najwyżej tylko włosy ;)) . Rozmawiając z PATRYCJĄ zaproponowała abym spróbowała użyć sody oczyszczonej do ich oczyszczenia, bo być może tu leży problem. Włosy olejowałam, używałam maski, plunking a one nadal były nijakie.... Już dawno słyszałam o DETOKSIE za pomocą sody oczyszczonej ale miałam wielkie obawy o moje średnioporowate włosy. Pomyślałam - jak nie zaryzykuję to się nie dowiem, czy im pomoże czy nie....
Pobiegłam do sklepu po sodę i po chwili mój zestaw do wczorajszej pielęgnacji wyglądał tak:


Od lewej:

ALTERRA GRANAT I ALOES(MASKA) (moje włosowe "must have")

SODA OCZYSZCZONA


SZAMPON "BE BEAUTY" Z BIEDRONKI

OLEJ Z PESTEK WINOGRON (TERAZ JEST NA PROMOCJI ZA 12,99 ZA LITR W LIDLU)

ŻEL DO WŁOSÓW "STYLE GEL" (kupiłam z ciekawości za 2,10 w osiedlowej drogerii, skusił mnie brak alkoholu denat.)



Jak wyglądała całą procedura detoksu?

1. Wymieszałam łyżeczkę sody z kilkoma "pompkami" szamponu i pół szklanki ciepłej wody i umyłam nią włosy masując około 2 minut.

2. Spłukałam chłodnym strumieniem wody- włosy były tragiczne! Szorstkie, poplątane-ale takie właśnie miały być!

3. Nałożyłam olej z pestek winogron( zeszło około 150 ml! Gdzie zazwyczaj to ok 80 ml! ) Włosy wypiły w ciągu 2 h cały olej bo kiedy przyszło na jego zmycie włosy były sprężyste i nie było widać jego nadmiaru!

4.Spłukałam włosy ciepłym strumieniem i nałożyłam sporą ilość odzywki BALEA, masowałam włosy jak przy myciu szamponem. W czasie spłukiwania włosy były niewiarygodnie śliskie! Przeczesałam włosy palcami jak to zawsze robię(nie używam grzebienia!)

5. Odcisnęłam od nadmiaru wody i "wprasowałam" maskę Alterra. Spłukałam po 10 minutach, odcisnęłam w bawełnianą koszulkę i nałożyłam  ODŻYWKĘ B/S Z LNEM FARMONY której ie ujęłam na zdjęciu bo ją zdenkowałam i wyrzuciłam opakowanie.

6.Następnie zrobiłam plunking i nałożyłam żelu. Z początku mało, potem jeszcze trochę widząc że nie robi im krzywdy.

7.Pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia.Położyłam się spać z lekko wilgotnymi włosami przerzuconymi przez poduszkę.

REZULTATY:


Włosy są błyszczące, nawilżone, podbity skręt , dociążone !

Jestem BARDZO ZADOWOLONA!

To wszystko dzięki PATRYCJI która namówiła mnie na spróbowanie detoksu :) Dziękuję :*

Porównanie do ostatniego wpisu:


Zdjęcia nie są tej samej wielkości więc trudno porównać na podstawie zdjęcia, ale według moich pomiarów w ciągu ponad 1,5 miesiąca mój przyrost wyniósł 3 cm. Myślę że nie jest źle ;) Zapewne to wpływ siemienia lnianego które zawsze dodaję do owsianki jak i również baby hair których mam mnóstwo na ...czole :D 


A jak z Waszymi włosami na wiosnę??
                    Pozdrawiam
                           Dora






sobota, 28 lutego 2015

Wyzwanie czytelnicze - recenzja I

Witajcie,
minął ponad miesiąc od ostatniego posta a to dlatego że w tym czasie trwała sesja a potem długo oczekiwane ferie <3.

Dziś tak jak zapowiadałam recenzja 1 książki którą przeczytałam w ramach WYZWANIA CZYTELNICZEGO .

"ZAOPIEKUJ SIĘ MNĄ " 
autor: Dorothy Koomson



Książka posiada 430 stron ale wierzcie mi, czyta się ją jednym tchem.
Przyjaźń, bo to o niej głównie mowa w tej książce,zostaje ukazana jako coś wspaniałego, mogącego trwać wiecznie ale także boleśnie ranić . Ranić w najokrutniejszy sposób, poprzez który traci się nie tylko przyjaciela ale również najbliższą osobę. W centrum znajduje się również dziecko które  jak to często bywa cierpi najbardziej kiedy świat dorosłych popada w ruiny.
Autorka bardzo umiejętnie pokazała sytuację dziecka w skomplikowanym świecie dorosłych. Perypetie głównej bohaterki wciągają i sprawiają że strony przewraca się jedna za drugą.
Nie chcę zdradzać Wam za wiele, bo w recenzji nie o to chodzi. Z czystym sumieniem polecam  tę pozycję na jeszcze zimowe wieczory.
Moja ocena: 8/10

Dzięki tej pozycji mogę odznaczyć:
źródło:kwejk.pl

A jaka jest pierwsza pozycja z Waszej listy?
                                                                                    Pozdrawiam
                                                                                                Dora

piątek, 16 stycznia 2015

Śniadanie(I)

Witajcie,
myślałam nad tym co mogę Wam jeszcze pokazać w kwestii mojej pielęgnacji włosów i doszłam do wniosku że przecież to co spożywamy ma ogromny wpływ na stan naszego zdrowia, cery czy włosów. Jakiś czas temu miałam problemy gastrologicznev- zalecenia:

- więcej płynów
- więcej błonnika
- regularne posiłki
-unikać smażonych i ciężkostrawnych potraw

Starałam się stosować do tych zaleceń ale same wiecie jak z nimi jest, raz gorzej raz lepiej. Po koniec roku znów zaczęłam odczuwać dolegliwości z którymi borykałam się wcześniej.
Pomyślałam za kilka dni Nowy Rok czyli i moja Nowa Dieta. Tak się zaczęło. Na szczęście trwa do dzisiaj, może jedynie punkt regularnych posiłków jest lekko naginany. 

Jak wygląda moja dieta? Postaram Wam się przedstawić ją bliżej w kilku postach. Dziś trochę ogólnie i szczegółowo temat śniadań. Piję około 2 litrów płynów dziennie. Niestety zawiera się w tym również kawa, ale jakoś muszę się dobudzić czasami, zielona herbata nie działa na mnie w ten sposób a ulubionej Yerba Mate mojego taty nie jestem w stanie tknąć. Też macie wrażenie że pijecie wywar z petów? ;) Co piję? Głównie zielona herbata, czystek, skrzypopokrzywa, mięta . Każdego dnia wypijam min 2 szklanki każdego z nich . Dodatkowo zażywam magnez z vit. B6 w postaci suplementów- pokrzywa je wypłukuje. Dziś na ogień idzie śniadanie. Jestem zwolennikiem dużych, energetycznych śniadań. Śniadanie ma nam dać energię na działanie od samego rana. Ja pozwalam sobie na dużo.Dużo jedzenia i dużo kalorii. Nie boję się że gdzieś tam czy ówdzie się odłoży, mam cały dzień na jego spalenie. Moje śniadanie składa się z 2 części:

1 to owsianka z mielonym siemieniem lnianym, łyżeczką cukru, łyżeczką kakao, oraz owocami(opcjonalnie cynamonem)


Zdaję sobie sprawę że na 1 rzut oka może wyglądać nieciekawie- jednak w smaku nie ma sobie równych. Jak ją przyrządzam? Płatki owsiane zalewam "na oko" wrzącą wodą i pozostawiam pod przykryciem na około  minut. Następnie dodaję łyżkę siemienia lnianego, łyżeczkę kakao, 1 łyżeczkę cukru oraz owoce. Owoce wszelkiego rodzaju: jabłko, mandarynka, banan, kiwi. Owsianka zawiera bardzo dużo błonnika który zbawiennie działa na układ trawienny. Siemię lniane-chyba nie muszę mówić że oprócz wspaniałego działania gastrologicznego wpływa pozytywnie również na włosy i cerę. Podejrzewam ze wysyp "baby hair" na moim czole to być może sprawka skrzypopokrzywy i siemienia . Kakao jest źródłem magnezu i nadaje owsiance wspaniałego smaku. Owoce-pyszny i zdrowy dodatek.


2 to kanapki z chleba pełnoziarnistego
(2-3- kromki) z różnymi dodatkami. Począwszy od domowych powideł, wędlin po twaróg i jajka. Te ostatnie są moim ulubionym dodatkiem. Szczególnie ugotowane na półtwardo. 


Nie wyobrażam sobie pieczywa bez choćby odrobiny masła. Nie przepadam za mięsem, boczkiem, smalcem toteż mogę sobie pozwolić na masło. No i moje ulubione jajka. Od szczęśliwej kurki biegającej sobie po podwórku mojej sąsiadki.
Jajka są przede wszystkim źródłem pełnowartościowego białka, łatwo przyswajalnego przez organizm. Jajka to również  bogate źródło witaminy A, E, D i K oraz B2 i B12, kwasu pantotenowego i składników mineralnych: fosforu, potasu, wapnia, żelaza, magnezu. W żółtku jest luteina, która chroni oczy przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB, zapobiega zwyrodnieniu plamki żółtej i poprawia widzenie. Mają korzystny skład tłuszczu. Na 5 g tłuszczu zawartego w jednym jajku tylko 0,1 g stanowią „złe” nasycone kwasy tłuszczowe, za to wiele w nim niezbędnych dla organizmu nienasyconych kwasów tłuszczowych. Niestety, żółtko jest prawdziwą bombą cholesterolową. Ale z drugiej strony dostarcza lecytyny, która zapobiega odkładaniu się go na ściankach naczyń krwionośnych.
A jako ciekawostka: Jednym z naturalnych, odwiecznych i praktycznie niezmiennych produktów spożywczych z mega dawką składników odżywczych i budujących są, były i będą jajka. Kurze jajka, które na szczęście od lat istnieją w niezmienionej postaci.
( Autor ma na myśli jajka od prawdziwych dziobiących trawę i jedzących ziarno kur nie pędzonych odpadami z produkcji penicyliny i hormonami )

Otóż stwierdzona została pewna zależność pomiędzy spożywaniem kurzych jaj, a raczej masowym spożywaniem kurzych żółtek, a zahamowaniem epidemii czarnej dżumy, która dziesiątkowała ludność Europy w piętnastym wieku.

Budownictwo sakralne w owym czasie jeszcze wtedy do zaprawy murarskiej używało często i nagminnie białko kurzych jaj – towar ogólnodostępny i dość tani. Można sobie wyobrazić ile wtedy tych jaj zużywano na budowę monstrualnych budowli. Pozostawały żółtka, które sprzedawana na kwarty na placach miejskich, wprost z miejskich kadzi za śmieszne wręcz pieniądze.
 

Więc przez niemal cztery wieki żółtka były podstawowym budulcem każdego organizmu i dostawcą niezbędnych składników pokarmowych. Takie zaprawione w sole mineralne, witaminy, mikroelementy, biopierwiastki organizmy średniowiecznego człowieka potrafiły niekiedy zwalczyć bitwę z atakującymi zarazkami dżumy.

Warto dodać, że w piętnastym wieku zaczęto masowo piec sękacze, bo to właśnie ogromna ilość dostępnych żółtek na ówczesnym rynku spowodowała rozwój i powstanie tego ciasta!!!
 
( Autor ma na myśli jajka od prawdziwych dziobiących trawę i jedzących ziarno kur nie pędzonych odpadami z produkcji penicyliny i hormonami )
Otóż stwierdzona została pewna zależność pomiędzy spożywaniem kurzych jaj, a raczej masowym spożywaniem kurzych żółtek, a zahamowaniem epidemii czarnej dżumy, która dziesiątkowała ludność Europy w piętnastym wieku.
Budownictwo sakralne w owym czasie jeszcze wtedy do zaprawy murarskiej używało często i nagminnie białko kurzych jaj – towar ogólnodostępny i dość tani. Można sobie wyobrazić ile wtedy tych jaj zużywano na budowę monstrualnych budowli. Pozostawały żółtka, które sprzedawana na kwarty na placach miejskich, wprost z miejskich kadzi za śmieszne wręcz pieniądze. 
Więc przez niemal cztery wieki żółtka były podstawowym budulcem każdego organizmu i dostawcą niezbędnych składników pokarmowych. Takie zaprawione w sole mineralne, witaminy, mikroelementy, biopierwiastki organizmy średniowiecznego człowieka potrafiły niekiedy zwalczyć bitwę z atakującymi zarazkami dżumy.
Warto dodać, że w piętnastym wieku zaczęto masowo piec sękacze, bo to właśnie ogromna ilość dostępnych żółtek na ówczesnym rynku spowodowała rozwój i powstanie tego ciasta!!! 


Do takich kanapek dodaję również majonez, ale tylko ten własnoręcznie zrobiony z prawdziwych jajek, oleju słonecznikowego, musztardy i "utarty" za pomocą schłodzonego blendera. 


Jeśli chodzi o napój to zazwyczaj jest to zielona herbata lub (niestety) kawa.


Jak widać, tutaj królowała kawa. Zawsze w jednym z moich ulubionych "kocich" kubków" ;)

Od ponad 2 tygodni spożywania takich śniadań moje problemy trawienne minęły, czuję się lepiej, nie jestem tak zmęczona jak kiedyś. Wierzę również że moje śniadania wpłyną również w mniejszym lub większym stopniu na stan mojej cery i włosów.


A jak wygląda Wasze śniadanie?

Pozdrawiam
Dora



P.S. We wpisie wykorzystałam artykuły ze stron:
-  http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jajka-zrodlo-pelnowartosciowego-bialka_36506.html?page=1&

-http://www.dieta-dla-zuchwalych.pl/jedzenie-dla-zuchwalych/jajka-zoltka-jaj.html




środa, 14 stycznia 2015

Mleczna płukanka + zapowiedź 1 książki z wyzwania czytelniczego 2015

Witajcie,
ostatnim razem zafundowałam moim włosom maseczkę z jogurtu naturalnego i bardzo im smakowała ;) Tym razem również je "rozpieściłam" czymś z kuchni. MLEKO.
Tak, tym razem mleko jest bohaterem tego odcinka. Jak każda włosomaniaczką moją"Biblią"  są blogi.Jednak dla mnie równie wielką kopalnią wiedzy jest WIZAŻ.PL. To właśnie tam na jednym z wątków pielęgnacyjnych jakaś dobra dusza napisała mi o płukance mlecznej. Jak ją wykonać? Ano prosto:


Składniki:
-pół szklanki MLEKA


Niektóre przepisy podają też aby rozcieńczyć je wodą w stosunku 1:1, ja jednak nie rozcieńczyłam. Jakie mleko?Im tłustsze tym lepiej(niestety nie miałam dostępu do tego prawdziwego więc użyłam 3,2 %) Naolejowałam włosy olejem słonecznikowym, potem umyłam skalp szamponem a długość spływającą pianą, kolejno nałożyłam odżywkę do spłukiwania, spłukałam i polałam włosy mlekiem.Zawinęłam w ręcznik i poszłam kończyć projekt. Po 40 minutach(jak zwykle się przedłużyło) spłukałam dokładnie chłodnym strumieniem wody. Potem odżywka b/s i plunking. 

Tak oto prezentowały się włosy po powyższym zabiegu:


Hmmm, po pierwsze jakość zdjęcia nie zapiera tchu w piersiach... mój alarmowy fotograf był niedostępny,  więc lepszy każdy inny niż żaden ;)

Co zauważyłam?

1)włosy na pewno były bardziej miękkie

2) lekko błyszczące
i chyba to by było na tyle 

W porównaniu z jogurtem:

widać  że po masce z jogurtem skręt jest bardziej zdefiniowany i włosy są trochę bardziej dociążone.


Niemniej, od czasu do czasu zafunduję im kąpiel mleczną godną Kleopatry choćby dla miękkości.



Teraz druga część postu, jak mówiłam już wcześniej biorę udział w wyzwaniu czytelniczym które zobaczyłam u Malwiny . 
Dziś odwiedziłam bibliotekę i wybrałam jeden punkt z listy:


źródło: kwejk.pl 


a mianowicie "Autor ma takie same inicjały jak ja" . Poszperałam na regałach i BINGO! "Zaopiekuj się mną" Dorothy Koomson jest w moich rękach. Jak tylko przeczytam tę pozycję(a na lubimyczytac.pl ma bardzo dobre recenzje) na pewno znajdziecie tu moją opinię na temat tej książki.


A Wy jakie wyzwanie podjęliście w tym roku?

Pozdrawiam
Dora








sobota, 10 stycznia 2015

Maseczka nawilżająca z jogurtem naturalnym

Witajcie!
Jak po pierwszym tygodniu stycznia? U mnie pracowicie bo sesja się zbliża tak jak pewnie  niejednej z Was ;) Mimo że mało czasu to po podjęciu decyzji że włosy ścinam po obronie należałoby o nie nadal dbać.
Na wielu blogach nie raz przewinęły mi się zalety jogurtu naturalnego ale jakoś nie po drodze było mi go wypróbować. W Nowym Roku właśnie to zrobiłam. Maskę urozmaiciłam dodatkowo olejem lnianym i łyżką soku z cytryny.


Składniki*:
-2 łyżki jogurtu naturalnego
-3 łyżki oleju lnianego
-1 łyżka soku z cytryny
* składniki są uzależnione od długości i stanu włosów

Przed wymieszaniem ( fot. powyżej) i po wymieszaniu(fot. poniżej)


Maskę nałożyłam na wilgotne włosy, tak jak robię olejowanie i trzymałam jakieś 5 h.
Jeśli chodzi o zapach do dla mnie  nie pachniał jakoś mega atrakcyjnie, ale da się przeżyć ;)
Konsystencja jak widać, półpłynna, pamiętajcie aby dobrze wymieszać, ponieważ olej nie chce się łączyć  z sokiem z cytryny.  Najlepiej wykonać to specjalną trzepaczką.
Jeśli chodzi o rezultaty:


Jestem bardzo zadowolona. Niestety zdjęcie z lampą. W rzeczywistości nie były aż tak błyszczące ale jednak. Dociążone, skręt lekko podkreślony. Na pewno będę do niej wracać.

A Wy, jakiej DIY maski ostatnio próbowałyście? Czekam na przepisy!
                              Pozdrawiam
                      Dora



wtorek, 6 stycznia 2015

Podsumowanie 2014 + wyzwanie czytelnicze

Witajcie w 2015!

Życzę Wam aby ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego, pełen zdrowia,  uśmiechu, motywacji, spełniania marzeń tych małych i dużych, wytrwałości w celach (nie tylko włosowych) i dostrzegania jakie życie jest piękne!

Jak w tytule przyszedł czas aby rozliczyć się z zeszłego roku, a w zeszłym roku wyglądało to tak:

Czas spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć że:

  • 1- w 100% spełnione. Wszystkie zaległe wizyty odbyte, leki przepisane, dieta  prowadzona (prawie) idealnie!
  • 2- tu na całej linii porażka. Od czasu do czasu jakieś bieganie, ćwiczenia.
  • 3- w 100 % spełnione. Tytuł zdobyty i sesje ładnie zdane.
  • 4-  w większej części spełnione. Jak widzieliście pod koniec 2014 znalazłam się na włosowym zakręcie.
  • 5- w 100 % spełnione . Około 20 pozycji przeczytane.
  • 6- ciągle doskonalony ale nie z taką intensywnością jak chciałam.
  • 7- w 100% spełnione . Każdego dnia starałam się dostrzec coś pozytywnego-zawsze się udało.
  • 8- z tym był mały problem ale pod koniec 2014 znów się udało coś znaleźć.

Rok był dla mnie bardzo dobry i mam nadzieję że 2015 będzie jeszcze lepszy.


Wczoraj przeczytałam u Malwiny  post dotyczący wyzwania czytelniczego. Wyzwanie nie zawiera tylu pozycji co wyzwanie "przeczytaj tyle ile masz wzrostu" (co u mnie daje około 45 pozycji) a jakieś 10 mniej co u mnie robi różnicę. W dodatku kryteria jakie trzeba spełnić wybierając książkę motywują do odkrywania tych książek o których istnieniu nawet nie miałabym pojęcia. W miarę czytania książek będę publikować posty z "odhaczonym" punktem i krótką recenzją . 
Ja podejmuję wyzwanie, a Wy??? Po szczegóły zapraszam do Malwiny .

                                                                                   Pozdrawiam
                                                                                      Dora

poniedziałek, 1 grudnia 2014

MARION-Jedwabna kuracja, maseczka rozświetlająca-RECENZJA

Witajcie,
tak jak obiecałam dziś recenzja maseczki Mariona. Kupiona razem z kosmetykami z poprzedniego postu.  Również pod wpływem chwili i bez wcześniejszego zaglądania na KWC.



1. MARION, NATURA SILK -Maska rozświetlająca włosy, cena ok. 1,20 zł
Maseczka znajduje się w małej saszetce- na moje włosy idealnie na 1 raz. Producent obiecuje rozświetlone  i odżywione włosy. Na obietnicach się kończy.

ZALETY

*NISKA CENA

*NADAJE BLASK(CHOĆ NIE TAK SPEKTAKULARNY JAK OBIECUJE PRODUCENT)


WADY

*CHEMICZNY ZAPACH

* NIE NAWILŻA WŁOSÓW

*LEKKO ZBIJA W STRĄKI


JAK ZADZIAŁAŁA NA MOJE WŁOSY?

PRZED:



PO:



NA PLUS:

*większy blask

*lekko zdefiniowany skręt


NA MINUS:

*włosy zbite w strąki

*po kilku godzinach spuszyły się



Raczej do niej nie powrócę. Jedyne co, to blask na moich włosach, ale ten można innymi metodami osiągnąć.

Moja ocena: 3/5 


Mam spory problem z włosami. Od czerwca nie zauważyłam ŻADNEGO przyrostu. W dodatku włosy straciły na skręcie i nawilżeniu. Wczoraj obmyślałam wszystkie za i przeciw aby je ściąć. Jeśli zetnę to 25 cm-chcę oddać je na peruki  fundacji Rak'n'Roll. 
Możliwe że włosy są takie bo je zaniedbałam, olejowanie raz w tygodniu, maska tylko na chwilę. Dlatego postanowiłam dać im szansę i :
  1. olejować je co 2 dni
  2. pić skrzypopokrzywę( 2 szklanki dziennie)
  3. przyjmować CP
Po mojej ostatniej kuracji CP i skrzypopokrzywą urosły aż 4 cm w miesiąc - post  TUTAJ.
Mam nadzieję że się uda bo jestem dumna z moich włosów i szkoda byłoby mi je ścinać teraz.

Jeśli macie jakieś dobre rady na wzrost i pielęgnacje- piszcie w komentarzach!

                                                                                    Pozdrawiam
                                                                                          Dora






sobota, 29 listopada 2014

Nowości sprzed miesiąca w mojej kosmetyczce - RECENZJA

Witajcie,
dość długo nie pisałam bo miałam sporo na głowie. Serio.

Przechodząc do głównego tematu, w mojej kosmetyczce  jakiś miesiąc temu pojawiło się coś nowego, a mianowicie :



 2, 3, 4, 5, już przetestowałam i podzielę się z Wami opinią na temat tych produktów. 1 czeka grzecznie na swoją kolej.

2. Marion, Głęboko oczyszczające płatki na nos, cena: ok. 2,5 zł. 
Dawno takiego bubla nie miałam. Głupia ja, kupiłam coś pod wpływem chwili w drogerii nie patrząc wcześniej na opinie na KWC, a te są tragiczne. Tak samo tragiczne plastry okazały się dla mnie. Nie robią TOTALNIE NIC. 



ZALETY

BRAK

WADY

* WYSOKA CENA

* TRUDNA APLIKACJA, TZN. MIMO POSTĘPOWANIA ZGODNIE Z INSTRUKCJĄ PLASTEREK ODKLEJAŁ SIĘ CAŁY CZAS

* PO UPŁYWIE OKREŚLONEGO CZASU I ODKLEJENIU GO ŻADNE ZASKÓRNIKI NIE ZNIKNĘŁY

*PODRAŻNIONA, CZERWONA SKÓRA

*WYSYP NIEDOSKONAŁOŚCI


Nawet za darmo bym ich drugi raz nie użyła.
Moja ocena: 0/5



3. Ziaja, Liście Zielonej Oliwki, oliwkowa maska regenenerująca, cena: ok. 1,50 zł
Bardzo fajna maseczka. Tania, ekonomiczna, dobrze nawilżająca.KWC

ZALETY

*TANIA

*BARDZO DOBRZE NAWILŻA

*SZYBKO SIĘ WCHŁANIA

*WYDAJNA

*ŁADNY ZAPACH

*UŻYTA JAKO MASKA DO RĄK ŚWIETNIE NAWILŻYŁA SKÓRĘ DŁONI I ZMINIMALIZOWAŁA PROBLEM SUCHYCH SKÓREK

WADY

PRZY  CZĘSTYM STOSOWANIU ZAPYCHA


Maska jest świetna, na pewno do niej wrócę nie raz.
Moja Ocena: 4,5/5 (wciąż szukam ideału)



4. ZIAJA, Oczyszczanie -LIŚCIE MANUKA, Żel z peelingiem oczyszczający na dzień/noc, cena: ok. 9zł

Ziaja wprowadziła nowość, wszędzie słyszłam tylko o liściach Manuka. Tu byłam mądrzejsza, wpierw sprawdziłam opinie na KWC. Ttrudny wybór bo opinie były podzielone. Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała.


ZALETY

*NISKA CENA PRZY DUŻEJ POJEMNOŚCI( 200ML)

* ZAPACH LEKKO ORZEŹWIAJĄCY

*DOBRY EFEKT PEELINGU I OCZYSZCZENIA

*WYGODNA POMPKA


WADY
* WYSUSZAŁ SKÓRĘ

* PO 3 UŻYCIU ZAMIAST ZREDUKOWAĆ NIEDOSKONAŁOŚCI PRZCZYNIŁ SIĘ DO ICH WYSYPU

*PO TYGODNIU STOSOWANIA ZROBIŁ MI MASAKRĘ NA TWARZY(PRZESUSZONA, Z CAŁYM STADEM NIEDOSKONAŁOŚCI)


Jak widać żel nie dla mnie. Dołączam do grona niezadowolonych.
Moja ocena: 2,5/5



5. ZIAJA, Oczyszczanie-Liście Manuka, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc, 
cena. ok. 11 zł

Potrzebowałam kremu na noc a że lubię eksperymentować i naczytałam się o rewelacyjnych wpływach kwasów w okresie jesiennym na naszą skórę, to kiedy kupowałam peeling z tej samej wersji wzięłam też kwas. Również sprawdziłam opinie na KWC. Tak samo jak w przypadku peelingu były podzielone.


ZALETY

*NISKA CENA PRZY DUŻEJ POJEMNOŚCI ( 50 ML)

* ŁADNY ZAPACH

*LEKKA KONSYSTENCJA ŻELU

*DOBRZE NAWILŻAŁ



WADY

* ZOSTAWIAŁ FILM PO WCHŁONIĘCIU SIĘ

* PO 2 UŻYCIU EKSTRA WYSYP NIEDOSKONAŁOŚCI

* PO TYGODNIU WYSYP SIĘ POWIĘKSZAŁ Z KAŻDYM DNIEM



Tak jak w przypadku wyżej krem nie dla mnie. Stanowczo nie. Znów powróciłam do swojego ulubionego z ZIAJA MED.
Moja ocena: 3/5


Jakie są Wasze doświadczenia z produktami powyżej? Stosowałyście któryś z nich?


                                                                                      Pozdrawiam

                                                                                              Dora



niedziela, 29 czerwca 2014

Olej rzepakowy czyli najciemniej pod latarnią

Witajcie,
dziś tak jak obiecałam post o oleju rzepakowym. Mina mojej mamy była bezcenna, kiedy zobaczyła co nakładam na włosy" Dziecko, olej rzepakowy? I to w dodatku rafinowany? Nic Ci nie da tak jak oliwa z oliwek czy z pestek winogron a tylko tłuste strąki" Tak uważa nie tylko mama ale i większość osób. Do niedawna ja również zaliczałam się do tego grona, ale ciekawość wygrała. Jak zwykły olej na którym smaży się kotlety schabowe może wpłynąć na stan moich włosów?



Zrobiłam 3 podejścia, czyli ostatnie 3 olejowania wykonałam właśnie olejem rzepakowym. Za 1 razem nie zauważyłam efektów, za 2 niedokładnie zmyłam olej (mama wykrakała tłuste strąki ;)) i za 3 (wczorajsze olejowanie) efekty widać jak na dłoni.

A mianowicie:
  • podkreślony skręt
  • są dociążone
  • minimalna ilość puchu
  • błyszczą
  • są bardzo miękkie




Na zdjęciu widać połysk i sprężystość.Jestem bardzo zadowolona. Co jest tego przyczyną? Powiem szczerze- nie mam pojęcia jak kwasy tłuszczowe wpływają bądź nie i ile ma ich olej rzepakowy.Najzwyczajniej w świecie nie znam się. W tym aspekcie odsyłam Was do blogów gdzie analizowane są składy kosmetyków i olei. Ja mogę Was nakierować jedynie na stronę KLIK z której dowiecie się o zdrowotnych zaletach spożywania oleju rzepakowego.

                                                                                 Pozdrawiam
                                                                                         Dora


piątek, 27 czerwca 2014

"Smerf" na paznokciach +paznokciowe must have

Witajcie,
dziś krótko o paznokciach. Odkąd ich nie obgryzam(w lipcu stuknie 2 lata, hurrrra) prawie zawsze mam pomalowane paznokcie. Czasami tylko jest na nich odżywka ale wtedy straszą. Dosłownie. Mam białe końcówki od opuszka i jeśli są krótki to wyglądają jak te z frenczem ale kiedy są długie przypominają łopaty.

Jak napisałam zawsze mam na nich odżywkę.Zawsze jest to Eveline 8 in 1. Formaldehyd który jest w składzie nie zniszczył mi paznokci ale zniszczył skórki z którymi i tak mam problem, często "wyjedzie" mi się nią poza paznokieć a wtedy skórki się mutują i są diabelsko grube dlatego czasami jestem zmuszona wycinać je radełkiem. Jeśli nie mam owej odzywki to mam serum z vit. C , przede wszystkim służy do regeneracji skórek. Działa bardzo dobrze przy regularnym stosowaniu. Z tym ostatnim ciężko u mnie...dlatego skórki są jakie są....


Co do lakierów, ulubionymi są te z Miss Sporty albo Golden Rose.Dlaczego?Dlatego że mają szeroki pędzelek i szybko schną. Cena też jest w porządku, bo nie wydam więcej niż 7 zł na lakier(dobra 10 w przypadku odżywki ;)) . Nie odpryskują szybko, tzn. wytrzymują do 4 dni. Myślę że to dość długo jak na lakier z tej półki cenowej.




Obiecany" smerf". Tylko uprzedzam.Moje skórki nie są w dobrej kondycji, zdaję sobie  z tego sprawę. Jak tylko sobie przypomnę nakładam serum bądź czasami wsmarowuję oliwę z oliwek(mam wrażenie że po niej są jeszcze bardziej wysuszone(?)). Dlatego to zdjęcie oglądacie na własną odpowiedzialność ;).



Następnym razem o oleju rzepakowym, czyli jak wpłynął bądź nie na moje włosy .
                                                                      Pozdrawiam
                                                                               Dora

niedziela, 22 czerwca 2014

Co u mnie + kuracja CP i skrzypopokrzywą

Witajcie,
16 marca -to data mojego ostatniego postu i do tego momentu mniej więcej miałam internet jako taki.Jako taki czyli taki który pozwolił mi napisać posta, poczytać zaległe posty na blogach czy wpaść na yt. Zmieniłam adres zamieszkania w moim nowym mieście studenckim i Pani od której wynajmowałam pokój zrobiła mnie lekko mówiąc w bambuko. Okazało się że internet nielimitowany okazał się limitowanym.W efekcie wystarczało mi na sprawdzenie poczty, facebook'a i czasami na któryś z blogów. No comment.

Na szczęście sesja już za mną i czeka mnie tydzień wakacji bo potem znów wybywam w świat zarobić trochę mamony. W tym czasie nudziłam się, uczyłam się i byłam na wymianie młodzieżowej związanej z moim kierunkiem. Było MEGA nie tylko że było ciepło, robiłam to co lubię, ale także że byłam tam z fantastycznymi ludźmi i również takowych poznałam.



 Jednak przede wszystkim dbałam o moje włosy. Zafundowałam im:

  • olejowanie przed każdym myciem(oliwa z oliwek, olej lniany i olej rzepakowy-o nim wkrótce)
  • obowiązkowo maska (najczęściej granat i aloes Isany)
  • dodatkowo przez 3 miesiące piłam Skrzypopokrzywę  i brałam CP





CP przyjmowałam 3-4 dziennie i starałam się pić min 1 szklankę wywaru z ziół dziennie.Czasami zdarzało się 2. Niestety nie miał mi kto zrobić zdjęcia(brak taty w mieście studenckim ;)) więc nie mam jak przedstawić Wam efektów, a były. Zauważyłam że:

  • włosy mniej mi wypadały
  • przyrost: ok. 4 cm w ciągu miesiąca gdzie normalny przyrost to około 1,5 - 2 cm. 
WNIOSEK: WARTO BYŁO ;)


Dziś jeszcze uraczę Was zdjęciem moich włosów po "Zabiegu laminowania" Mariona. 
KONSYSTENCJA:
  • bardzo gęsta
  • koloru białego
SKŁAD:
nie znam się, trochę przestraszyły mnie proteiny pszenicy które nie są zbyt dobre dla moich włosów

CENA:
  • 4 zł- w porównaniu z żelatyną wypada drogo, bo obydwie saszetki były w sam raz na moją długość więc na drugi raz nic już nie pozostało
DOSTĘPNOŚĆ:
  • Netto

DZIAŁANIE:
  • ładnie wygładziły moje włosy
  • zminimalizowane puszenie się



                                                    CZY JESTEM ZADOWOLONA?

Daję 4,5/5. Moje włosy nie przepadają za proteinami więc rzadko przeprowadzam zabieg laminowania. Raczej nie kupię ponownie za sprawą ceny. Mimo wygody jaką jest gotowa mieszanka przygotowywanie gluta z żelatyny i babranie się w mazidłach sprawia mi przyjemność .

                                                                                               Miłego dnia
                                                                                                        Dora

niedziela, 16 marca 2014

Dlaczego mnie nie było+podsumowanie włosowe

Witajcie!
Ostatni post opiewa datą lutową i to w dodatku początkową. Wiem, wiem, miało tak nie być. Jednak na swoje usprawiedliwienie mam to iż osiągnęłam 1 stopień naukowy, przeprowadziłam się do innego miasta, zmieniłam uczelnię.Sporo zmian, prawda? Jak zmiany, to wiadomo że i czas leci tu i tam i dlatego własnie nie miałam czasu skrobnąć kilku słów.

Dziś, podsumowanie włosowe z bodajże 3(?) miesięcy. W piątek udałam się do fryzjera w celu ścięcia zniszczonych końcówek(oj było ich trochę-świadczy o tym długość włosów). Mianowicie, podejrzewam że fryzjerka musiała ściąć  ładnych 5 cm jeśli nie więcej. Na koniec zapytała się czy może się artystycznie wyżyć - bardzo chętnie się zgodziłam. Po około 0,5 h czesaniu powstało to:




Prawda że robi wrażenie?

Teraz wygląd moich włosów po podcięciu:


Przepraszam za jakość-niestety nie jest najlepszej jakości. Są spuszone, skręt jest rozluźniony, pomimo iż 3 h wcześniej miałam oliwę z oliwek. Myślę że jest to przyczyna pewnej maski, o której już niebawem.


Porównanie do grudnia(długość):
Kolor włosów jest inny bo zdjęcia były robione o innej porze dnia i w sztucznym świetle.

Od jutra mam zamair pić skrzypokrzywę aby włosy rosły jeszcze szybciej, obawiam się tylko skutków ubocznych w postaci niespodzianek na twarzy? Jakie są Wasze doświadczenia ze skrzypokrzywą?

                                                                  Pozdrawiam
                                                                        Dora




niedziela, 2 lutego 2014

Krótko o motywacji

Witajcie,
wpadam dosłownie na 5 minut i lecę znów do nauki. Dziś kilka słów na temat motywacji i tego co mi pomaga w nauce.



A więc:

1. Mój poprawiacz nastroju, prezent urodzinowy i przytrzymywacz punktu nr 3 ;) Klementyna wysłucha i naukowych wywodów i żalów studentki ;)
2. Świecznik, również prezent urodzinowy, roztaczający aromat cytrusów z palącej się biedronkowej świeczki.
3. Główny bohater posta. Pytania które sprawią, że nie będziesz odkładać nauki na później-w moim przypadku działa!. Pomysł ten zaproponował BARTEK , na blogu ma mnóstwo rad o tym jak zarżadzać czasem czy nie odkłądać nic na później.
4.Żeń szeń z witaminami, bardzo fajnie pobudza i pomaga nie zasnąć przy wielogodzinnej nauce, kupiony na promocji za 10 z gorszami na DOZ.PL
5. Moi znajomi twierdzą że jestem dziwną osobą bo nie potrafię się uczyć w ciszy, cisza absolutnie mnie rozprasza, dlatego słuchawki + mp3 to moje must have do nauki ;)
6.Mazaki, pisaki, zakreślacze-im więcej kolorów tym lepiej
7. Kalkulator naukowy-mój wierny towarzysz w obliczeniach <3
8.Mapy myśli, notatki-to mój najlepszy sposób na naukę ;)


Teraz pozwólcie, że znów Was opuszczę i udam się do mojego kącika nauki i rozwoju.
                                         
                                                                      Pozdrawiam
                                                                            Dora


P.S. Zapomniałam o bardzo ważnym: słodyczach, nie wyobrażam sobie bez nich wielogodzinnego rozkminiania zadań czy nauki do egzaminu. Chyba wiecie dlaczego ich nie ma na zdjęciu :P




sobota, 1 lutego 2014

Włos "ulizany"

Witajcie,
chyba nie muszę mówić co ostatnio zaprzata mi głowę, i będzie to robić jeszcze przez ponad tydzień: tak, zgadliście, SESJA. ;) To własnie ona jest przyczyną że nic tak długo się nie działo na blogu. Dziś znalazłam chwilę i postanowiłam pokazać Wam moje "ulizane" włosy. Co znaczy ulizane? Ano to że że nie były ugniatane, koszulkowane tylko odciśnięte w koszulkę, nałożyłam na nie tonę odzywki b/s i gładziłam, lizałam jak kto woli. Na zdjęciu nie są do końca wyschnięte, jak zwykle końcówki i na długości szybko schną jednak skalp schnie i nie ma końca(dlatego mogą wydawać się że są bardzo obciążone ;)-nie, są po prostu wilgotne)

Na 1 zdjęciu WARKOCZ, niedbale zapleciony, a'la Francuz, bo do prawdziwego mu daleko. Chodziło mi o ukazanie grubości warkocza.Myślę że nie jest źle, choć były lata że był  razy grubszy ;)






Na 2 zdjęciu włosy rozpuszczone. Może wydawało się Wam że skoro w tytule są "ulizane" to będę wyglądać jakby mnie stado kotów wylizało-włosy będą śliskie i gładkie? O nie, to nie moje włosy ;) Im tylko olej da radę, aby takie się stały ;) Jednak zawsze kiedy chcę wiązać włosy(koki, warkocze, itp.) muszę je "ulizać" wtedy o wiele łatwiej jest nimi manewrować.




Koniec tego dobrego, czas zabierać się do nauki <3  
Życzę Wam rónież samych 5 w indeksie, bądz w dzienniku, albo pochwał i nagródw pracy :)

                                                            Pozdrawiam
                                                                     Dora